Konkurs
Dowiedziałam się od koleżanki, że jej koleżanka ze studiów, pośredniczy w znajdowaniu pracy za granicą. Ja ją pamiętam jak kiedyś organizowała pewien konkurs. Praca załatwiona przez nią była podobno zawsze pewna. Pomyślałam, że może skorzystałabym z tej znajomości. Właśnie dobiegał końca rok akademicki i przede mną trzy miesiące wakacji. Chciałam znaleźć jakąś pracę na miejscu, ale właściwie, dlaczego by nie wyjechać? Tutaj na 100% znajdę pracę, jako kelnerka, albo hostessa, więc z pewnością kokosów nie zarobię. A przecież muszę jeszcze opłacić mieszkanie. No i życie też kosztuje. A tam mogę w ciągu miesiąca zarobić tyle ile tu przez całe wakacje. Zdecydowałam się. Poprosiłam o kontakt owej pośredniczki, która kiedyś wygrała konkurs. Już pod czas pierwszej rozmowy powiedziała, że ma dla mnie pracę na plantacji z warzywami i owocami. Zgodziłam się bez namysłu, bowiem wizja zarobku mocna na mnie działała. Wytrzymałam tydzień w owej pracy. Pogoda w ogóle nie dopisywała i musiałam pracować w deszczu. Cały tydzień nie widziałam słońca a pracować musiałam. Moja wściekłość powodowała, że praca szła mi bardzo sprawnie. Zarobiłam na tyle, że zwróciły mi się koszty i miałam za co wrócić. Po powrocie w Internecie znalazłam ogłoszenie do pracy w hotelu. Potrzebowali na okres wakacji recepcjonistki i płacili naprawdę sporo. Dzięki znajomości trzech języków dostałam tą pracę od razu. Za przyzwoite pieniądze mogłam pracować na miejscu i w ludzkich warunkach.
Podobne wpisy:
- Miss internetu Wybory najpiękniejszych kobiet to praktycznie dla wszystkich ludzi nic nowego. Takie imprezy odbywają się cyklicznie na różnych terenach - o zasięgu miast, województw, państw czy świata. Im b...